Jak oni mówią?

Debata kandydatów na prezydenta Gdańska, która odbyła się 8 października, skłoniła nas do zastanowienia się nad stylem i treścią wypowiedzi prezentowanych w dyskursie publicznym. Paweł Adamowicz, Andrzej Ceynowa, Elżbieta Jachlewska, Kacper Płażyński i Jarosław Wałęsa spotkali się z redaktorką radia TOK FM Małgorzatą Waszkiewicz oraz z widownią zgromadzoną w Europejskim Centrum Solidarności. Odpowiadając na pytania, zebrani przy stole rywale przedstawili swoje poglądy, zaproponowali przedsięwzięcia programowe i omówili różnorodne zagadnienia związane z funkcjonowaniem miasta. Spośród wielu zalet merytorycznych tego atrakcyjnego, nieco rytualnego wydarzenia, jedna wybija się na pierwszy plan: dzięki debacie mogliśmy zobaczyć i posłuchać, jak pięcioro odpowiedzialnych, odważnych ludzi, którzy będą kształtować przyszłość Gdańska, używa naszego ulubionego narzędzia – języka.

Słuchając następujących po sobie wypowiedzi, postanowiliśmy zbadać je pod kątem walorów retorycznych. Chcieliśmy zrozumieć, czy nasi lokalni samorządowcy mówią słuszniej, zgrabniej, bardziej zajmująco od polityków funkcjonujących na szczeblu centralnym – czy radzą sobie z komunikacją lepiej niż ci, których tak często oskarża się o brak poszanowania reguł polszczyzny, ignorowanie odbiorców, uciekanie się do półprawd lub o niską wartość merytoryczną stosowanej argumentacji. W jakim kierunku zmierzają słowa gdańskich kandydatów? Co cechuje ich zeszłotygodniowe wypowiedzi? Czy nasi reprezentanci mówią w sposób poprawny i interesujący? Czy chcemy ich słuchać w przyszłości?

W badaniu zastosowaliśmy następujące kryteria. Na poziomie struktury treści:

  • wartość merytoryczna (informatywność), czyli stosunek wykorzystanych argumentów do treści zadanych pytań oraz do potencjalnego kontekstu związanego z daną tematyką;
  • porządek argumentacji (struktura), czyli układ następujących po sobie cząstek wypowiedzi;
  • przejrzystość (klarowność) komunikatu, czyli odniesienie do języka ogólnego, który będzie zrozumiały dla różnych odbiorców;
  • precyzja (poziom szczegółowości) wypowiedzi adekwatny do poruszanych zagadnień i charakteru pytania;
  • zwięzłość (ekonomia komunikatu), czyli stosunek między ilością wykorzystanych słów (oraz czasem trwania) a złożonością przekazu;
  • poprawność – poszanowanie norm stylistycznych, gramatycznych, intonacyjnych stosowanych w polszczyźnie mówionej w kontekście wystąpień publicznych.

Na poziomie głosu:

  • artykulacja, czyli zastosowanie aparatu mowy do wymawiania głosek, słów i zdań w sekwencjach rozdzielonych pauzami,
  • intonacja (oraz akcent wyrazowy i zdaniowy), czy podkreślenie niektórych części wypowiedzi w odniesieniu do reguł oraz celowości przekazu,
  • głośność, czyli dobór intensywności dźwięków do zastosowanej aparatury oraz przedstawianego komunikatu,
  • płynność – czasowe następstwo głosek, słów, zdań i argumentów.

Obserwacja języka ciała – niemożliwa w audycji radiowej – w analizie transmisji wideo również sprawia pewne trudności (ze względu na pozycje, które siedzący kandydaci przyjęli za stołem). Warto jednak przyjrzeć się postawie kandydatów w następujących po sobie sekwencjach. Charakterystyczny układ ramion, ustawienie tułowia i kierunek spojrzenia w sugestywny sposób ilustrują mechanikę ciał pięciorga kandydatów.

W kolejnych wpisach omówimy niektóre interesujące zagadnienia. Zapraszamy do namysłu – bo przecież wybory już w niedzielę.

Małe otwarcie

Ze szczególną uwagą przyjrzeliśmy się pierwszym interakcjom kandydatów-nadawców z adresatami – widownią i słuchaczami radia. Na otwierające pytanie Małgorzaty Waszkiewicz („Co będziecie Państwo robić po wyborach?”) zebrani przedstawili następujące odpowiedzi.

Kacper Płażyński: „Najpierw poczekajmy na ich wynik, szanowna pani redaktor, szanowni państwo. Wiemy, że wybory zaczynają się 21., być może dwa tygodnie później będzie druga tura. Myślę, że od… nasze plany… wszystkich tutaj zgromadzonych kandydatów będą nierozerwalnie związane z wynikiem tych wyborów”.

Odpowiedź zachowuje porządek chronologiczny („najpierw”, „zaczynają się 21.”, „dwa tygodnie później”), adresowana jest w konwencjonalny, uprzejmy sposób („szanowna pani redaktor, szanowni państwo”); ma przy tym niską wartość merytoryczną: nie odnosi się do treści pytania, lecz do reguł kurtuazji. Nie podejmuje tematu, nie przedstawia kandydata; zamiast tego sankcjonuje dziennikarsko-polityczny rytuał charakterystyczny dla rozmów tego rodzaju i wspomina o kalendarzu wyborczym. Zastosowanie silnej, formalnej kolokacji („nierozerwalnie związane”) to próba nadania słowom szczególnego znaczenia. Głośność wypowiedzi jest adekwatna, płynność wysoka (choć zaburza ją przeorganizowanie szyku w trzecim zdaniu), a wzrastające tempo mówienia – zdaje się wskazywać, że Płażyński rzeczywiście traktuje wstęp do debaty jako rozgrzewkę. Poprawna, zachowawcza intonacja nie różnicuje wagi poszczególnych elementów. Cała wypowiedź – złożona z aż 40 słów – ma zapewne oznaczać to samo, co „Nie wiem. Czas pokaże”.

Jarosław Wałęsa: „Chciałbym powiedzieć, że cokolwiek się wydarzy, mam nadzieję, że uda mi się przespać całą noc po raz pierwszy. Bo pomimo tego, że jest kampania wyborcza i ja oczywiście mam jeszcze obowiązki służbowe, to jeszcze mam czteromiesięczną córeczkę, tak że deficyt snu jest tutaj bardzo duży już w tej chwili”.

W dwóch zdaniach kandydat przedstawia kontekst osobisty (czyniąc rozróżnienie na życie zawodowe i prywatne), wskazuje dwa istotne etosy (pracy i rodziny) i podkreśla motyw poświęcenia („deficyt snu”). Zestawiając powyższe elementy, błędnie dobiera spójnik („pomimo tego, że jest kampania” zamiast „oprócz tego, że trwa kampania”). W obu zdaniach stosuje nieoczywisty szyk („przespać całą noc po raz pierwszy”, „deficyt snu jest tutaj bardzo duży już w tej chwili”). Forma wypowiedzi jest życzeniowa – wyraża pragnienie dotyczące lepszej przyszłości, w której przyjdzie czas na odpoczynek. Argumentacja w przewrotny sposób odnosi się do pytania – dowiadujemy się, czego Wałęsa nie będzie robił (tzn. zarywał nocy), a nie o zadaniach, na których skoncentruje się w działalności samorządowej. Artykulacja poszczególnych głosek jest niedbała, kandydat nie kieruje słów bezpośrednio do mikrofonu (co więcej, chaotycznie przenosi spojrzenie z redaktorki na własne dłonie i z powrotem). Rozpoczęcie zdania od „no” zapowiada swobodny styl – co znajduje potwierdzenie w niemal jowialnym tonie ostatniej frazy.

Elżbieta Jachlewska: „Po wyborach będę przygotowywała się do objęcia urzędu prezydentki miasta Gdańska. [śmiech i oklaski] Jeżeli mi się to nie uda – bo, oczywiście wiadomo, wybory to loteria, a także wybór mieszkańców i mieszkanek, który często bywa nieprzewidywalny – będę robiła dalej to, co robię w tej chwili, czyli będę spotykała się z mieszkańcami i mieszkankami, będę działała społecznie, będę działała politycznie, czyli – tak prawdę mówiąc – nie przewiduję przerwy w działaniach”.

Deklaratywny ton przypisuje przyszłym wydarzeniom wysoki poziom prawdopodobieństwa, a autorkę odróżnia od przedmówców. Nieoczywisty zabieg wywołuje śmiech i oklaski publiczności. Jachlewska nie rozwija wątku w sposób merytoryczny, nie próbuje podtrzymać wywołanego efektu. Szybko rezygnuje z obranego kierunku – wskazując, że wstępna deklaracja to żart, gra retoryczna. Obniża tym samym wartość wstępnego oświadczenia. Następujące dalej zdanie warunkowe zestawia dwa sprzeczne pojęcia: „loteria” (a zatem losowość, przypadek, traf) stoi obok „wyboru mieszkańców i mieszkanek” (a więc wskazania na świadomość i intencję). Warto zwrócić uwagę na konsekwentne stosowanie form żeńskich i męskich. Nagromadzenie paralelizmów, wyrazów bliskoznacznych i form pokrewnych („robiła”, „robię”, „działała”, „działaniach”) przekłada się na tautologiczny charakter i niski poziom precyzji przedstawionej zapowiedzi. Niezborna gestykulacja w pierwszym fragmencie kontrastuje z bardziej zdyscyplinowanymi gestami towarzyszącymi drugiemu zdaniu. Intonacja jest poprawna, a tempo wypowiedzi adekwatne.

Paweł Adamowicz: „Panie i Panowie, powitajmy Lecha Wałęsę, legendarnego szefa Solidarności, laureata pokojowej Nagrody Nobla, byłego prezydenta Polski. [burzliwe oklaski, owacja na stojąco] Będę robił wszystko dla Gdańska”.

Wypowiedź łamie reguły debaty (kandydat wchodzi w rolę gospodarza, przejmując przysługujący moderatorce przywilej witania zebranych gości). Niespodziewane wezwanie wskazuje na porządek alternatywny – szerszy kontekst historyczny, wychodzący poza bieżącą rywalizację – i sugeruje ciągłość między przywódcą Solidarności a obecnym prezydentem. Przy użyciu niewielu słów Adamowicz wywołuje silną reakcję publiczności, choć nie odpowiada na pytanie. Po wezwaniu Waszkiewicz, kandydat stosuje zwięzły slogan wyborczy – niejako tytułując swoje późniejsze odpowiedzi w zgodzie z założeniami kampanii. Wypowiedź artykułowana jest dwojako: powitanie – głosem gromkim, donośnym, oficjalnym, a późniejsza obietnica – ciszej, swobodnie. Pozycja stojąca, którą Adamowicz przyjmuje, oklaskując Lecha Wałęsę, kontrastuje z biernością Płażyńskiego, który w tym samym momencie jako jedyny z pięciorga nie okazuje entuzjazmu. Szeroki gest ramion zastosowany przez Adamowicza na koniec „rozgrzewki” jest czytelną ilustracją sloganu „Wszystko dla Gdańska”.

Andrzej Ceynowa: „Moja odpowiedź jest podobnie prosta: będę dalej uczył studentów. [M. Waszkiewicz: „Nie wygra pan wyborów?”] Spekulacje na temat przyszłości to ja bym zostawił jasnowidzom. Na razie mówienie o tym, kto wygra, patrząc na sondaże, jest, no, trochę niepoważne. Dziękuję”.

Komunikat spełnia reguły wypowiedzi otwierającej – odnosi słuchaczy do życiorysu kandydata (wskazuje na jego doświadczenie akademickie oraz etos nauczycielski). Intonacja i zwięzłość pierwszego zdania projektują reakcję odbiorców (niejako ogłaszając czas na owację). Po aplauzie kandydat wydaje się nie spodziewać dalszych interakcji, odsuwa od mikrofonu, jakby niechętny rytuałowi. Dopytywany przez prowadzącą, Ceynowa stosuje popularny, żartobliwy frazeologizm. W ten sposób czyni rozgraniczenie między porządkiem życzeniowym („jasnowidz”) a faktycznym, merytorycznym (naukowcy, uniwersytet). Jednocześnie w niedosadny sposób podaje w wątpliwość logikę zadanego pytania. Wypowiedź domyka zgodnie z zasadami konwencjonalnej uprzejmości, łagodząc wcześniejszą krytykę.

My też domykamy, dziękujemy i zapraszamy do lektury kolejnych fragmentów analizy.